poniedziałek, 9 kwietnia 2012

nadmiar słodyczy, pokój duchowy i dobry mężczyzna

Po świętach. Chyba odpoczęłam fizycznie, na pewno duchowo. Wymodliłam się. Atmosfera Wielkiego Czwartku, Piątku, Soboty. Trzy magiczne, dobre dni.

Jutro lekarz. Trzecia wizyta. Mam dla niego mnóstwo wyników badań. Czuję się dobrze i jestem spokojna, ale... zawsze człowiek się trochę boi. Tak mimo wszystko.

Najukochańszy mężczyzna jest obok. Jest cudowny. A ja cały czas jestem jak zakochana (oczywiście z małymi przerwami na spięcia, które ostatnio zdarzają się rzadko). Bardzo się cieszy i czuję, że mnie wspiera. Jest nam razem cudownie.

Plany na następny tydzień? Zacząć w końcu chodzić na basen lub spacerować. Wzmacniać mięśnie rąk. I chyba znów odstawić słodycze. Nie jadłam ich cały post i teraz po tych kilku dniach "rozpusty", czuję się paskudnie. Nawet cera nie wygląda już tak dobrze (myślałam, że twarz tak promienieje z powodu ciąży, ale zdrowe odżywanie i odstawienie słodyczy chyba jednak miały na to wpływ, w każdym razie po świątecznym obżarstwie jest gorzej).




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz