Końcówka ciąży. Wcale nie mam problemów z bezsennością. Zasypiam przed godziną 23 i prawie zawsze budzę się dwa razy - o pierwszej i o czwartej na sikanie. A potem znów zasypiam kamiennym snem. I wyobraźcie sobie, że poza kilkoma sytuacjami, że śnily mi się nieprzyjemne rzeczy (głównie wokół tematu "czy mały będzie zdrowy"), śnią mi się bajeczne historie. Totalna magia, jak na jakiś grzybkach:-)))). Niewiarygodnie kolorowe sny - podróże, egzotyczne zwierzęta, ludzie lepsi i ładniejsi niż w prawdziwym życiu. Można opowiadać godzinami te senne przygody. Naprawdę!!!
Gdzieś wyczytałam, że odpowiadają za to hormony, których pod koniec ciąży wydziela się mnóstwo. A czasem „skutkiem ubocznym” tych zmian są piękne, kolorowe sny!!! Szkoda tylko, że te hormony u mnie nie spowodowały (jak na razie) porodu. Powoli chciałabym mieć to za sobą:-).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz